Odpowiadamy 2

Greccio to miejscowość i gmina we Włoszech, w regionie Lacjum, w prowincji Rieti, leżąca na wysokości 750 m n.p.m., na zboczu góry, na której znajduje się klasztor-pustelnia św. Franciszka z Asyżu.
Według podań w roku 1223, gdy zbliżało się Boże Narodzenie, Franciszek postanowił świętować je w Greccio, gdzie od właściciela tych ziem, Jana Velity, otrzymał zalesione wzgórze. Franciszek poprosił Jana, by ten w dzień Bożego Narodzenia, przyprowadził do groty woła i osła oraz by dostarczył też do niej siana by mogli się tam zgromadzić i w ten sposób wspominać stajenkę w Betlejem – odtwarzając jej klimat.
Dziś Greccio znane jest na całym świecie nie z powodu swojego niepodważalnego uroku, a właśnie dlatego, że to stamtąd pochodzą bożonarodzeniowe szopki. Dzisiaj w wiosce mieści się nawet muzeum szopek.

Pięć lat później, Tomasz z Celano, pierwszy biograf św. Franciszka, opisał szczegółowo to niecodzienne wydarzenie. Obszerny opis znalazł się w książce „Tomasz Celano, Życiorys Pierwszy w Wczesne Źródła Franciszkańskie”, wydanej przez ATK Warszawa w 1981 r.
Czytamy tam m.in.: „Nastał dzień radości, nadszedł czas wesela. Z wielu miejscowości zwołano braci. Mężczyźni przygotowali świece i pochodnie dla oświetlenia nocy, co promienistą gwiazdą oświetliła niegdyś wszystkie dnie i lata. Wreszcie przybył święty Boży i znalazłszy wszystko przygotowane, ujrzał i ucieszył się. Mianowicie nagotowano żłóbek, przyniesiono siano, przyprowadzono wołu i osła. Uczczono prostotę, wysławiono ubóstwo, podkreślono pokorę, i tak Greccio stało się jakby nowym Betlejem.Noc stała się widna jak dzień, rozkoszna dla ludzi i zwierząt. Przybyły rzesze ludzi, ciesząc się w nowy sposób z nowej tajemnicy. Głosy rozchodziły się po lesie, a skały odpowiadały echem na radosne okrzyki. Bracia spieszyli, oddając Panu należne chwalby, a cała noc rozbrzmiewała okrzykami wesela. Święty Boży stał przed żłóbkiem, pełen westchnień, przejęty czcią i ogarnięty przedziwną radością. Ponad żłóbkiem kapłan odprawiał uroczystą Mszę świętą, doznając nowej pociechy. Święty Boży ubiera się w szaty diakońskie, był bowiem diakonem, i donośnym głosem śpiewa świętą Ewangelię. A jego głos mocny i słodki, głos jasny i dźwięczny, wszystkich zaprasza do najwyższych nagród. Potem głosi kazanie do stojącego wokół ludu, słodko przemawiając o narodzeniu ubogiego Króla i małym miasteczku Betlejem. (…)A pewien cnotliwy mąż miał dziwne widzenie. Widział w żłóbku leżące dzieciątko, bez życia, ale kiedy święty Boży zbliżył się doń, ono jakby ożyło i zbudziło się ze snu. To widzenie nie jest nieodpowiednie, gdyż w wielu sercach dziecię Jezus zostało zapomniane. Dopiero Jego łaska, za pośrednictwem sługi świętego Franciszka, sprawiła, że zostało w nich wskrzeszone i utrwalone w kochającej pamięci.”